środa, 10 kwietnia 2013

prolog.

Poprawiłam małym palcem kreskę eyelinera na moim oku, przejrzałam się ostatni raz w lusterku i weszłam do budynku, w którym miałam pracować. Dzisiaj jest mój pierwszy dzień pracy. Będę pracowała jako sekretarka w słynnej firmie w Nowym Jorku. Mój ojciec jest przyjacielem głównego zarządcy tej firmy. Rozejrzałam się po wielkim białym pomieszczeniu. Na środku pomieszczenia stała śliczna blondynka, za wysokim białym biurkiem, co chwilę coś zapisywała i odbierała telefony. Podeszłam niepewnym krokiem w jej stronę i lekko chrząknęłam.
-Give me a second.. - powiedziała do słuchawki. - Tak? Jakiś problem? - uśmiechnęła się sympatycznie.
-Jestem Valerie Sparks. 

Pokiwała głową i wstała z krzesła.
-Niech pani idzie za mną. Zaprowadzę panią do szefa.
Sama nie widziałam szefa, więc byłam ciekawa jak on wygląda, ile ma lat. Szłam za blondynką, która szła w stronę windy. Nacisnęła biały guzik i po kilku sekundach winda się otworzyła. Z Windy wyszedł wysoki mężczyzna o brązowych oczach, był czymś widocznie rozbawiony, bo wychodził śmiejąc się. Gdy mnie zobaczył, mina mu nieco spoważniała. Zmierzył mnie wzrokiem i na chwilę się zatrzymał. 

-Panno Sparks. - powiedziała do mnie blondynka.
-Już idę. - powiedziałam, wchodząc do windy.  Winda szybko się zamknęła a my pojechałyśmy do góry. Po paru sekundach wyszłyśmy z windy, blondynka nawet się za mną nie oglądała. Otworzyła drzwi do szklanego pomieszczenia i powiedziała ciche "zapraszam". Odwróciłam się i zobaczyłam, że już wychodzi a ja zostaję sam na sam z eleganckim Mężczyzną.

-Witam, nazywam się Jeremy. - podał mi rękę. Uścisnęłam ją. - Twój ojciec powiedział, że możesz się nadawać, zobaczymy co potrafisz. Będziesz sekretarką mojego syna. Jak dobrze pójdzie, to zobaczymy co będzie dalej. - powiedział oparty o biurko. - Hmm.. już dzisiaj zaczynasz swój pierwszy dzień, tak?
-No tak..
Zaśmiał się.

-Dobrze więc, pójdziesz teraz do gabinetu mojego syna. Jest to sala 245. Windą do góry. - poklepał mnie po ramieniu.
-Dobrze. - pokiwałam z uśmiechem. Otworzyłam delikatnie szklane drzwi i przeszłam pomiędzy ludźmi, chodzili w tę i z powrotem. Nacisnęłam guzik windy i weszłam do niej. Oparłam się lekko o rurkę i podniosłam głowę do góry, zastanawiałam się dla kogo będę pracowała. Gabinet był prawie na samej górze. Dojechałam na górę i wyszłam na korytarz. Zdecydowanie było tutaj ciszej, bo jedynie obok mnie przeszedł jakiś murzyn. 245,245, pokój był na samym końcu. Przeszłam długi korytarz i zobaczyłam rozwalonego na siedzeniu mężczyznę z którym zetknęłam się na samym dole. Widząc mnie przez szybę jedynie się lekko uśmiechnął, nacisnęłam srebrną klamkę i otworzyłam drzwi jego pokoju. 
-Hello Valerie Sparks. - powiedział z lekkim uśmiechem.
~


Jest i prolog. Proszę skomentujcie chociaż to, muszę wiedzieć czy pisać dalej. 

5 komentarzy:

  1. Cos innego w końcu ! Czekam na 1 rozdział , mam nadzieje ze niedługo się pojawi .Mogłabyś mnie informować @olcciaku

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne będzie to opowiadanie, biorąc pod uwagę twoje zdolności, sdfghjk N.

    OdpowiedzUsuń
  3. super się zaczyna, czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekamy na następne rozdziały! Prolog jest zajebisty, więc masz pisać dalej! <3

    OdpowiedzUsuń